Z Bociek do wsi Bystre drogą żwirową równą jak stół jest 10 km. Droga w miejscowości jest w gorszym stanie. Choć jak twierdzi radna Gminy Boćki Agnieszka Radziwił, nastąpiły zmiany:

- Z wójtem da się rozmawiać. Pomimo, że jestem jeszcze nowicjuszką, gdyż wybory były rok temu. Mamy niektóre drogi gminne już wyasfaltowane. Problem jest z drogą powiatową do Sasin. Tutaj musimy poczekać.
Do domu pani Agnieszki prowadzi aleja z pięknymi kasztanami. Po drodze resztki murowanego, zabytkowego budynku: - To pozostałości po oborze. Przed wojną majątek tutaj miała rodzina Messing. Po wojnie był przejął to PGR.
Moja rozmówczyni pokazała jeszcze jeden zabytek. Odnowiona kapliczka z świętym Janem Nepomucenem stoi przy bocznej drodze około 100 metrów od zabudowań: - Dzięki księdzu i wspólnej pomocy mieszkańców udało się odnowić kapliczkę, a świętemu przywrócić odłamaną rękę.
Agnieszka Radziwił dodaje, że należy poprawić niektóre rzeczy: - Przede wszystkim odkrzaczyć aleję. Pomiędzy drzewami wyrosło mnóstwo dzikich krzewów. Ale, o ile się nie mylę, potrzebne pozwolenie. Poza tym chcielibyśmy, aby zostały naprawione pozostałe drogi we wsi.
We wsi Bystre mieszka 8 gospodarzy. Zajmują się hodowlą krów mlecznych i produkcją żywca wołowego.
Przed wjazdem do wsi stoi drewniany krzyż. Obok kamień z datą 1929. Jak powiedział Sławomir Dworakowski, który historię Bociek i całej okolicy zna jak nikt inny, to kamień graniczny: - Rodzina Messing w ten sposób oznaczała granice swoich włości.

Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JP
Dzięki panu Sławkowi o historii wsi Bystre można powiedzieć więcej. Majątek Bystre należał do rodziny Poniewieżów. Przed I wojną światową przeszedł w ręce rodziny Messing. Józef Messing wyciągnął gospodarstwo z ruin. Po jego śmierci, przez rok, gospodarzył jego ojciec Leon. Majątek o powierzchni 799 ha przejął później brat Józefa Henryk. Który był rotmistrzem 3 pułku szwoleżerów, a także adiutantem Kazimierza Sosnkowskiego. Było tutaj ponad 50 krów i serowarnia. Na początku wojny Henryk wraz z synem Januszem przedostali się do Londynu. Janusz jako cichociemny został zrzucony w Polsce w okolicach Tłuszcza. Po aresztowaniu przez Niemców uwolnił się. Potem walczył w powstaniu warszawskim. Po wojnie skończył studia w Londynie i wraz z ojcem wyjechali na wyspę Saint Lucia na Morzu Kraibskim. Henryk Messing umarł z dala od ojczyzny w 1976 roku. Syn prawdopodobnie mieszka dalej z rodziną na egzotycznej wyspie. Tylko resztki ich posiadłości można dziś zobaczyć w gminie Boćki.









