Jedynka "Głosu Siemiatycz"

co gdzie kiedy

Reklama...........................................
Reklama...........................................

 

Współpraca......................................




Patronat...........................................


    Koncert przeniesiony   

Patronat...........................................


Patronat...........................................

Reklama...........................................
Aktualności - Ciechanowiec Autor ST czwartek, 26 stycznia 2012 20:42
Ciechanowiec - Pomagają innym od dwunastu lat
Stowarzyszenie Rodzina z Ciechanowca niesie pomoc osobom potrzebującym z gminy i nie tylko. To grupa bliskich sobie i oddanych przyjaciół, którzy w wolnych chwilach wspierają innych. Od 2010 r. stowarzyszenie jest organizacją pożytku publicznego. Z przedstawicielami stowarzyszenia, Marianem Leszczyńskim i Jadwigą Porzezińską spotkaliśmy się tuż po świętach Bożego Narodzenia, po finale świątecznej zbiórki żywności.


          - Kiedy powstało stowarzyszenie?
          - Stowarzyszenie działa od marca 1999 r. – wyjaśnia Marian Leszczyński. - Wzięło początek od pomocy pewnej rodzinie, której postanowiono odebrać dzieci. Było ich 7. W domu dziecka umieszczono 5, a 2 najmłodszych w rodzinie zastępczej. Prawnie tylko stowarzyszenie mogło uzyskać informacje o tym, gdzie znajdują się dzieci. Zorganizowaliśmy się i powstało Stowarzyszenie „Rodzina”. Tylko jako stowarzyszenie mogliśmy im pomóc. Sprowadziliśmy dzieci do rodziców. Zgromadziliśmy również fundusze na remont domu, bo był w złym stanie. Od tej rodziny zaczęła się nasza działalność.
          - Najstarsza córka tych państwa miała wadę wrodzoną kręgosłupa i wymagała rehabilitacji – dodaje Jadwiga Porzezińska. - Wszyscy mieszkali na kolonii. Wraz z mężem zaproponowaliśmy jej mieszkanie w naszym domu i przyjęliśmy ją jak córkę. Jestem pielęgniarką, przez co łatwiej było zatroszczyć się o rehabilitację. Dzieci wróciły bardzo szybko do domu – odebrano je w końcu października, a już przed świętami wszyscy byli razem.
          - Wciągu 12 lat stowarzyszenie prowadziło również inne akcje wynikające z potrzeby chwili. Która zapadła najbardziej w pamięci?

          Marian Leszczyński: - 5 lat temu dla 4 dzieci z Ciechanowca zmarli rodzice. Rodzina mieszkała w mieszkaniu komunalnym. Pragnęliśmy zapewnić im odpowiednie lokum. Już na pogrzebie matki, zamiast kwiatów ludzie przynosili pieniądze. Później zbieraliśmy datki w całej gminie, chodziliśmy od domu do domu. Z czasem akcja przeniosła się na całą Polskę. Kupiliśmy im mieszkanie, odnowiliśmy je i umeblowaliśmy. To chyba największa z naszych akcji.
          Jadwiga Porzezińska: - Mniejsze akcje również zasługują na wspomnienie. Pewnej wdowie naprawiliśmy dach – kosztował ponad 10 tys. zł. Gimnazjalistce, która porusza się na wózku, sfinansowaliśmy koszty podróży do lekarzy. Była też rodzina, która dzięki nam pobudowała dom w stanie surowym.
          - Prowadzicie również pomoc doraźną. Na czym ona polega?
          JP: - Świadczymy pomoc wszystkim potrzebującym, którzy są pod naszą opieką. Rodziny wielodzietne otrzymują większą pomoc - comiesięczną, inni dostają pomoc tylko z Banku Żywności. Zdarzają się sytuacje, że osoby dostają także talony na mięso lub inne produkty do wykorzystania w sklepie. Czasami opłacamy recepty za leki.
          ML: – Pieniędzy do ręki nigdy nie dajemy. Za to paczki wydajemy prawie co miesiąc.
          - Ile osób znajduje się pod opieką stowarzyszenia?

         
ML: - Po roku rodzin było 20, a teraz jest już ponad 1.000 osób. Osoby potrzebujące pochodzą przeważnie z miasta i gminy Ciechanowiec, choć zdarzają się potrzebujący spoza tego terenu. Takich rodzin jest kilkanaście.
          - Jakie warunki trzeba spełniać, aby uzyskać pomoc od stowarzyszenia?

          JP: - Dochód na członków rodziny nie może przekroczyć 500 zł. Mamy też oświadczenia dodatkowe w przypadku, gdy czyjś dochód przekracza tę sumę, ale stało się coś, co pogorszyło jego sytuację czasowo. Wtedy też pomagamy.
          - Ile osób działa w stowarzyszeniu?

          ML: - Zarejestrowanych w stowarzyszeniu mamy ponad 30 osób. Jednak rzeczywiście działa 5-6 osób. Wspomnieć trzeba również o wolontariuszach z Zespołu Szkół. To uczniowie wraz z opiekunami zajmują się zbiórkami żywności. Są obecni także przy pakowaniu i rozdawaniu paczek.
          JP: - Uczniowie również chodzą do domu pomocy społecznej oraz do szpitala. Należą się im serdeczne podziękowania. Ważne, żeby ta grupa się powiększała.

          - Skąd czerpiecie państwo fundusze na pomoc potrzebującym?

          JP: - Na początku nasze dochody pochodziły z datków zebranych podczas Święta Chleba w Muzeum Rolnictwa. Co roku mamy tam stoisko. Pieczemy chleb według domowej receptury tak, jak robiły to nasze babki. Sprzedajemy też smalec ze skwarkami oraz ogórki kiszone.
          ML: - Zawsze jest oblężenie przy naszym stoisku. Ponadto organizowaliśmy bale charytatywne, choć teraz już tego nie robimy. Mamy za to rodzinę z Warszawy, która wspiera nas finansowo. Stowarzyszenie pragnie serdecznie podziękować prezesowi firmy Promark w Warszawie, Piotrowi Jeuté i całemu zarządowi za comiesięczną dotację finansową, którą prowadzą od 4 lat. To datki od tej firmy stanowią podstawę naszej działalności. Z terenu Ciechanowca wspierają nas Zakłady Mięsne Makton oraz firma Jana Morzego. Serdecznie dziękujemy.
          - Stowarzyszenie otrzymuje również pomoc z Banku Żywności. Na czym polega ta współpraca?

          - Z banku dostajemy tony żywności, które rozdajemy potrzebującym. Współpraca trwa już 7 lat. Przed świętami Bożego Narodzenia, o czym była notatka w „Głosie Siemiatycz”, rozdaliśmy 7 ton żywności. W dobie kryzysu jest to niesamowicie potrzebne. To ogromne wsparcie. Nie byłoby to możliwe bez Sławomiry Zimowskiej i Józefa Mamrowicza oraz firmy Polski Stół. To oni przywożą do nas żywność z białostockiego banku.
          - A osoby indywidualne?

          JP: - Czasami są indywidualni ofiarodawcy, którzy chcą przekazać sprzęt gospodarstwa domowego lub meble, jeśli ktoś się ich pozbywa z domu. Wtedy kierujemy te dary do konkretnych rodzin - wiemy, które z nich tego potrzebują.
          - Współpracujecie z innymi instytucjami z terenu gminy?

          ML: - Stowarzyszenie jest w stałym kontakcie z ośrodkiem pomocy społecznej oraz z zespołem szkół. Dyrektor, Eugeniusz Święcki, jest prezesem naszego stowarzyszenia. Dzięki niemu możemy zaangażować tyle młodzieży. Wspomnieć należy również o Grażynie Święckiej pracującej w bibliotece. Jej pomoc jest nieoceniona. Widzi w szkole problemy uczniów i daje znać nam, kto potrzebuje pomocy.
          Datki na rzecz Stowarzyszenia Rodzina można przekazywać na numer konta bankowego: 71 87 49 0006 0000 77 19 2000 0010, nr KRS 0000083534.

          Sylwia Tofiluk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. ST
         
/na zdjęciu – Marian Leszczyński i Jadwiga Porzezińska/.