Problematyka dzikich wysypisk śmieci, sygnalizowana w artykule pt. „Jaki pan, taki las, czyli bezlitosna wiosna” (Głos Siemiatycz nr 13/820) bynajmniej nie wyczerpuje katalogu wysublimowanych metod znęcania się człowieka nad leśną przyrodą. Każdy, kto chociaż raz natknął się na dziką „szambową sadzawkę”, długo zachowa w pamięci ten odrażający obrazek i towarzyszący mu intensywny zapach.

Szambo prędzej czy później wsiąknie w ziemię, dostanie się do wód gruntowych, zasili okoliczną rzekę, przedostanie się do upraw polowych i w takiej czy innej chorobotwórczej postaci wróci do człowieka, niestety nie tylko tego, który szambo w lesie celowo wylał.
Bezkarnie?
Tak w przypadku śmieci, jak i ścieków, każdy właściciel nieruchomości jest zobowiązany wykazać, na żądanie urzędu gminy, w jaki sposób stosuje się do przepisów dotyczących odpadów. Właściciele przydomowych szamb, we własnym interesie, powinni zatem gromadzić dokumenty potwierdzające regularne korzystanie w tym zakresie z usług wyspecjalizowanej firmy.
W odniesieniu do podmiotów gospodarczych zanieczyszczających środowisko, organem właściwym do podejmowania stosownych działań interwencyjnych jest ponadto Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.
Dopłaty tylko dla rolników dbających o środowisko
W przypadku rolników dochodzi jeszcze jedna instytucja kontrolna – Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Od 1 stycznia 2011 r. weszły w życie dodatkowe restrykcyjne uregulowania w ramach tzw. zasady wzajemnej zgodności, co zwiększa także obszar potencjalnych kontroli ze strony agencji – m.in. w zakresie spełniania przez rolników wymogów dotyczących ochrony środowiska.
Jak informuje Oddział Regionalny ARiMR w Łomży, niespełnienie tych wymogów, w tym m.in. związanych z prawidłowym gromadzeniem i usuwaniem śmieci oraz gospodarką ściekową, znajdzie dotkliwe konsekwencje finansowe w postaci pozbawienia rolnika części lub nawet całości dopłat bezpośrednich. Tym samym pojawiają się zatem konkretne narzędzia, pomocne w walce ze zjawiskiem zanieczyszczania lasów. Gdy posypią się pierwsze kary pieniężne, wylewanie szamba do lasu czy na pole stanie się po prostu zbyt drogą „usługą”. Skoro przesłanki zdrowotne do niektórych osób nie przemawiają, może przemówią względy finansowe?
Bezkarnie?
Tak w przypadku śmieci, jak i ścieków, każdy właściciel nieruchomości jest zobowiązany wykazać, na żądanie urzędu gminy, w jaki sposób stosuje się do przepisów dotyczących odpadów. Właściciele przydomowych szamb, we własnym interesie, powinni zatem gromadzić dokumenty potwierdzające regularne korzystanie w tym zakresie z usług wyspecjalizowanej firmy.
W odniesieniu do podmiotów gospodarczych zanieczyszczających środowisko, organem właściwym do podejmowania stosownych działań interwencyjnych jest ponadto Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.
Dopłaty tylko dla rolników dbających o środowisko
W przypadku rolników dochodzi jeszcze jedna instytucja kontrolna – Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Od 1 stycznia 2011 r. weszły w życie dodatkowe restrykcyjne uregulowania w ramach tzw. zasady wzajemnej zgodności, co zwiększa także obszar potencjalnych kontroli ze strony agencji – m.in. w zakresie spełniania przez rolników wymogów dotyczących ochrony środowiska.
Jak informuje Oddział Regionalny ARiMR w Łomży, niespełnienie tych wymogów, w tym m.in. związanych z prawidłowym gromadzeniem i usuwaniem śmieci oraz gospodarką ściekową, znajdzie dotkliwe konsekwencje finansowe w postaci pozbawienia rolnika części lub nawet całości dopłat bezpośrednich. Tym samym pojawiają się zatem konkretne narzędzia, pomocne w walce ze zjawiskiem zanieczyszczania lasów. Gdy posypią się pierwsze kary pieniężne, wylewanie szamba do lasu czy na pole stanie się po prostu zbyt drogą „usługą”. Skoro przesłanki zdrowotne do niektórych osób nie przemawiają, może przemówią względy finansowe?

Na gorącym uczynku
Jeden z rolników z powiatu siemiatyckiego, przyłapany w ramach akcji „Ustrzel wysypisko!” (akcję realizuje od marca br. Stowarzyszenie „Centrum na Wschodzie”) na wylewaniu szamba do lasu, swoje zachowanie tłumaczył ograniczeniami w domowym budżecie. Jednakże zapytany o cenę usługi opróżnienia szamba przez wyspecjalizowaną firmę nie potrafił, nawet w przybliżeniu, podać jakiejkolwiek kwoty. Oznacza to, że nigdy dotąd nie korzystał z tego typu usług i – co więcej - nawet nie brał pod uwagę takiej możliwości. Zatem czy faktycznie chodzi o cenę usługi, czy bardziej jest to problem mentalny, efekt niskiej świadomości ekologicznej i poczucia bezkarności?
Zjawisko wylewania zawartości szamb do lasu można rozpatrywać z perspektywy ekologicznej i zdrowotnej, ale także odwołując się do standardów zwykłej ludzkiej uczciwości. Część osób regularnie płaci za usługę odprowadzania ścieków, a reszta może bezkarnie uprawiać „jazdę na gapę”?
Społeczne przyzwolenie (brak reakcji współmieszkańców i odpowiednich instytucji) wzmacnia tylko poczucie bezkarności osób zanieczyszczających wspólną leśną przestrzeń. Może poziom owego przyzwolenia byłby mniejszy, gdyby szambo wylewano wprost na osiedlowe podwórka, do ogródków warzywnych, do dziecięcych piaskownic? Kto wie, może i takich czasów doczekamy.
Katarzyna Kamecka-Lach, tygodnik Głos Siemiatycz, fot KKL
Jeden z rolników z powiatu siemiatyckiego, przyłapany w ramach akcji „Ustrzel wysypisko!” (akcję realizuje od marca br. Stowarzyszenie „Centrum na Wschodzie”) na wylewaniu szamba do lasu, swoje zachowanie tłumaczył ograniczeniami w domowym budżecie. Jednakże zapytany o cenę usługi opróżnienia szamba przez wyspecjalizowaną firmę nie potrafił, nawet w przybliżeniu, podać jakiejkolwiek kwoty. Oznacza to, że nigdy dotąd nie korzystał z tego typu usług i – co więcej - nawet nie brał pod uwagę takiej możliwości. Zatem czy faktycznie chodzi o cenę usługi, czy bardziej jest to problem mentalny, efekt niskiej świadomości ekologicznej i poczucia bezkarności?
Zjawisko wylewania zawartości szamb do lasu można rozpatrywać z perspektywy ekologicznej i zdrowotnej, ale także odwołując się do standardów zwykłej ludzkiej uczciwości. Część osób regularnie płaci za usługę odprowadzania ścieków, a reszta może bezkarnie uprawiać „jazdę na gapę”?
Społeczne przyzwolenie (brak reakcji współmieszkańców i odpowiednich instytucji) wzmacnia tylko poczucie bezkarności osób zanieczyszczających wspólną leśną przestrzeń. Może poziom owego przyzwolenia byłby mniejszy, gdyby szambo wylewano wprost na osiedlowe podwórka, do ogródków warzywnych, do dziecięcych piaskownic? Kto wie, może i takich czasów doczekamy.
Katarzyna Kamecka-Lach, tygodnik Głos Siemiatycz, fot KKL









