Zakończyła się renowacja zabytkowych organów w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Grodzisku. Zlecił ją Wojewódzki Konserwator Zabytków w Białymstoku. Trwała z przerwami cztery lata.

Rekonstrukcja przebiegała pod kierunkiem Mariana Dorawy z Torunia, rzeczoznawcy do spraw ochrony i konserwacji zabytkowych organów, pracownika Akademii Muzycznej w Bydgoszczy oraz Diecezjalnego Studium Organomistrzowskiego w Toruniu. Głównym wykonawcą był Krzysztof Grygowicz z Tarczyna pod Warszawą. Koszt renowacji instrumentu wyniósł ok. 320.000 zł. Większość pieniędzy na ten cel dały Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku oraz Podlaski Urząd Marszałkowski. Ofiary składali też parafianie i diecezjanie. Inicjatywa remontu organów pochodziła od obecnego proboszcza parafii rzymskokatolickiej w Grodzisku, księdza Henryka Kosza.
Zrekonstruowane organy pochodzą z początku XVIII wieku. Najpierw były w kościele w Niemirowie, potem w Strabli. W 1962 r. kupił je do Grodziska ówczesny proboszcz Siekierko za ok. 10 hektarów ziemi. Przez lata znajdowały się w starym kościele w Grodzisku. Teraz są na chórze w nowej grodziskiej świątyni.
O ich renowacji rozmawiamy z Marianem Dorawą, rzeczoznawcą do spraw ochrony i konserwacji zabytkowych organów.
- Czy organy były mocno zniszczone?
- Na przestrzeni lat były wiele razy przebudowywane. Do tego przenoszono je z miejsca na miejsce, co doprowadziło do znacznego zniszczenia, tym samym pozbawienia ich cech baroku. Na przykład w wyniku przeróbek został obcięty strop środkowej wieży piszczałkowej, zmniejszono szafę organową. Instrument miał wiele niepotrzebnych piszczałek, które dokładano zapewne podczas każdej przebudowy. Oprócz zniszczeń mechanicznych organy nosiły znaki zniszczeń biologicznych. Przyczyną były owady yjące w drewnie. Dlatego instrument przestał grać w latach 70. ubiegłego wieku.
- To typowe organy piszczałkowe?
- Tak, aczkolwiek należące do tych mniejszych, co jednak nie oznacza, że mało wartościowych. Należą do grupy tzw. pozytywów posiadających cechy typowe dla epoki baroku. W ich skład wchodzą przede wszystkim ręczna klawiatura, zabytkowa szafa, wiatrownica zasuwowa oraz rejestrowany zespół dźwięków. Jednym z głównych elementów jest miech powietrzny, który jest ręcznie napełniany powietrzem.
- Jak zaczęła się pana współpraca z proboszczem Henrykiem Koszem?
- Ewidencję organów na Podlasiu nakazał Wojewódzki Konserwator Zabytków w Białymstoku. W ramach tej ewidencji odkryłem wartości tego sprzętu. Mimo zniszczeń wartości te były do uratowania. Pierwszym moim krokiem było więc opracowanie dokumentacji konserwatorskiej oraz inwentaryzacji w kierunku przyszłych prac rekonstruktorskich i konserwatorskich. Następnie udało się przekonać władze województwa i konserwatorskie, by przeznaczyły na renowację fundusze, stąd etapami przystąpiono do prac. Większość prac prowadził Krzysztof Grygowicz, zaś prace technologiczne przy zewnętrznej obudowie konserwator dzieł sztuki Joanna Polaska. Jednak zapoczątkowanie prac nie byłoby możliwe, gdyby nie zaangażowanie i wysiłek księdza Henryka Kosza.
- Co weszło w zakres renowacji?
- Daleko posuniętymi zabiegami konserwatorskimi staraliśmy się zabezpieczyć przede wszystkim sprawne elementy przy zachowaniu ich oryginalności. Poza tym wymieniliśmy lub naprawiliśmy to, co naprawy wymagało. Wymiana piszczałek, wstawienie nowego miecha, naprawa wiatrownicy, montaż nowej dmuchawy, przebudowa klawiatury, renowacja oraz malowanie obudowy. Kluczowym elementem, w celu przywrócenie pierwotnego zespołu dźwięków, była wymiana i rekonstrukcja piszczałek, metalowych i drewnianych. Inaczej mówiąc - jak my to określamy - chodziło o przywrócenie nazw głosów. Konstrukcja została zabezpieczona materiałem owadobójczym. Prace przeprowadzono zgodnie z wymogami konserwatorskimi i sztuką organomistrzowską. Podsumowując - została przywrócona kultura polskiej sceny organomistrzowskiej, co pozwala teraz pełnić organom swoje funkcje podczas służby liturgicznej. Na to parafia w Grodzisku czekała 40 lat.
- Jak te organy umiejscowić, pod względem wartości historycznej, wśród innych takich instrumentów?
- Organy te przedstawiają ogromną wartość historyczną. Pod tym względem to jedne z najcenniejszych na Podlasiu.
Zrekonstruowane organy pochodzą z początku XVIII wieku. Najpierw były w kościele w Niemirowie, potem w Strabli. W 1962 r. kupił je do Grodziska ówczesny proboszcz Siekierko za ok. 10 hektarów ziemi. Przez lata znajdowały się w starym kościele w Grodzisku. Teraz są na chórze w nowej grodziskiej świątyni.
O ich renowacji rozmawiamy z Marianem Dorawą, rzeczoznawcą do spraw ochrony i konserwacji zabytkowych organów.
- Czy organy były mocno zniszczone?
- Na przestrzeni lat były wiele razy przebudowywane. Do tego przenoszono je z miejsca na miejsce, co doprowadziło do znacznego zniszczenia, tym samym pozbawienia ich cech baroku. Na przykład w wyniku przeróbek został obcięty strop środkowej wieży piszczałkowej, zmniejszono szafę organową. Instrument miał wiele niepotrzebnych piszczałek, które dokładano zapewne podczas każdej przebudowy. Oprócz zniszczeń mechanicznych organy nosiły znaki zniszczeń biologicznych. Przyczyną były owady yjące w drewnie. Dlatego instrument przestał grać w latach 70. ubiegłego wieku.
- To typowe organy piszczałkowe?
- Tak, aczkolwiek należące do tych mniejszych, co jednak nie oznacza, że mało wartościowych. Należą do grupy tzw. pozytywów posiadających cechy typowe dla epoki baroku. W ich skład wchodzą przede wszystkim ręczna klawiatura, zabytkowa szafa, wiatrownica zasuwowa oraz rejestrowany zespół dźwięków. Jednym z głównych elementów jest miech powietrzny, który jest ręcznie napełniany powietrzem.
- Jak zaczęła się pana współpraca z proboszczem Henrykiem Koszem?
- Ewidencję organów na Podlasiu nakazał Wojewódzki Konserwator Zabytków w Białymstoku. W ramach tej ewidencji odkryłem wartości tego sprzętu. Mimo zniszczeń wartości te były do uratowania. Pierwszym moim krokiem było więc opracowanie dokumentacji konserwatorskiej oraz inwentaryzacji w kierunku przyszłych prac rekonstruktorskich i konserwatorskich. Następnie udało się przekonać władze województwa i konserwatorskie, by przeznaczyły na renowację fundusze, stąd etapami przystąpiono do prac. Większość prac prowadził Krzysztof Grygowicz, zaś prace technologiczne przy zewnętrznej obudowie konserwator dzieł sztuki Joanna Polaska. Jednak zapoczątkowanie prac nie byłoby możliwe, gdyby nie zaangażowanie i wysiłek księdza Henryka Kosza.
- Co weszło w zakres renowacji?
- Daleko posuniętymi zabiegami konserwatorskimi staraliśmy się zabezpieczyć przede wszystkim sprawne elementy przy zachowaniu ich oryginalności. Poza tym wymieniliśmy lub naprawiliśmy to, co naprawy wymagało. Wymiana piszczałek, wstawienie nowego miecha, naprawa wiatrownicy, montaż nowej dmuchawy, przebudowa klawiatury, renowacja oraz malowanie obudowy. Kluczowym elementem, w celu przywrócenie pierwotnego zespołu dźwięków, była wymiana i rekonstrukcja piszczałek, metalowych i drewnianych. Inaczej mówiąc - jak my to określamy - chodziło o przywrócenie nazw głosów. Konstrukcja została zabezpieczona materiałem owadobójczym. Prace przeprowadzono zgodnie z wymogami konserwatorskimi i sztuką organomistrzowską. Podsumowując - została przywrócona kultura polskiej sceny organomistrzowskiej, co pozwala teraz pełnić organom swoje funkcje podczas służby liturgicznej. Na to parafia w Grodzisku czekała 40 lat.
- Jak te organy umiejscowić, pod względem wartości historycznej, wśród innych takich instrumentów?
- Organy te przedstawiają ogromną wartość historyczną. Pod tym względem to jedne z najcenniejszych na Podlasiu.

Cezary Klimaszewski, Głos Siemiatycz, fot. CK
Ksiądz Henryk Kosz, proboszcz parafii rzymskokatolickiej w Grodzisku: - Za wszelką pomoc związaną z pracą nad tymi organami pragnę serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy przyczynili się do tego, że te organy znowu działają - przede wszystkim władzom konserwatorskim, urzędowi marszałkowskiemu, wykonawcom, osobom prywatnym i przyjaciołom. Szczególne podziękowania należą się lokalnym rzemieślnikom - Eugeniuszowi Różańskiemu i Czesławowi Antoszukowi. Jednocześnie zapraszam w sobotę, 1 października, na godz. 11.00, na mszę do naszego kościoła, podczas której ksiądz biskup Antoni Dydycz poświęci te odrestaurowane organy. Po mszy będziemy mogli usłyszeć koncert na tych organach w wykonaniu prof. Marietty Kruzel - Sosnowskiej, wykładowcy na Akademii Muzycznej i Uniwersytecie im. kardynała Wyszyńskiego w Warszawie.









