Jedynka "Głosu Siemiatycz"

co gdzie kiedy

Reklama...........................................
Reklama...........................................

 

Współpraca......................................




Patronat...........................................


    Koncert przeniesiony   

Patronat...........................................


Patronat...........................................

Reklama...........................................
Aktualności - Mielnik Autor AK czwartek, 15 grudnia 2011 11:58
Mielnik - Krytyka po niewczasie
Przez pół roku wójt Adam Tobota i jego pracownicy prosili mieszkańców gminy o uwagi na temat ewentualnego wyglądu centrum Mielnika. Przez pół roku nikt ich nie zgłaszał. Jak wybrano koncepcję, zaczęła się krytyka.


          Pod koniec listopada pisaliśmy o rozstrzygnięciu konkursu na pomysł zagospodarowania skwerku przy placu Kościuszki w centrum Mielnika. W projekcie należało przedstawić propozycje rozmieszczenia na 70 arach amfiteatru z widownią, punktu gastronomicznego i informacyjnego. Zwycięską propozycję nagrodzono 10 tys. zł.
          Wersal w Mielniku

          Temat powrócił na ostatniej sesji radnych gminy Mielnik. W wolnych wnioskach głos zabrał mieszkaniec Mielnika, artysta plastyk Witold Illinicz, który zwrócił uwagę na kilka kwestii:
          - Nie wiem, kto jest przewodniczącym komisji, nie wiem, kto oceniał te prace, bo w internecie nic nie było napisane. Dlaczego w warunkach konkursu nie było podanych warunków ekonomicznych, nie podało się widełek finansowych? Skutkowało to tym, że na konkurs wpływały prace szalenie finansochłonne. Następna rzecz – planujecie wystawę po rozstrzygnięciu, po konkursie, a to szkoda, bo nie wiem, dlaczego akurat ta praca została wybrana. Jest zła, niefunkcjonalna, zrobiona przez dwie godziny na komputerze. Oczywiście można mieć do samego siebie pretensje, że się sprawy nie dopilnowało, że wiadomo było, że to od spotkania w sierpniu się ciągnęło. Ale zabrakło też telefonu czy hasła z gminy czy z GOK, żeby coś podpowiedzieć. Wygrała praca taka sobie, a moim zdaniem organizator powinien zastrzegać możliwość, że nie przyznaje nagrody pierwszej, że pracę przekazuje do poprawek. Praca wygląda jak projekt jakiegoś osiedla w dużym mieście, gdzie trzeba zrobić park w małej przestrzeni, że wszystkiego musi być po trochu, a wszystko musi kosztować niewiarygodne pieniądze i z góry wiadomo, że projekt nie będzie realizowany, bo jest za drogi. Tam jest masę uchybień i rzeczy, których już się nie robi. Na przykład labiryntów, które służyły w czasach Wersalu do celów określonych, chodziło o spiskowanie, schadzki czy załatwianie potrzeb fizjologicznych, teraz już nie stosuje tych rozwiązań. Apelowałbym by tego projektu do realizacji nie wprowadzać, wstrzymać się, pomimo że jest to pierwsze miejsce.

          To tylko koncepcja

          W odpowiedzi głos zabrał wójt Adam Tobota: - Był to konkurs dotyczący koncepcji, nie dokumentacji i założyliśmy, że możemy mieć prawa autorskie do różnych rozwiązań. Każdy z nas ma swoją opinię, swoje wrażenia estetyczne z prezentowanych prac, ale to komisja wybrała taki, a nie inny projekt. A każdy z członków komisji głosował indywidualnie. I niczego nie chowamy pod kocem, wszystko jest do wglądu. Wszystko też jest możliwe do modernizacji. W grudniu odbędzie się wystawa wszystkich projektów i przyjmiemy wszelkie uwagi, również co do pracy, która wygrała, ponieważ mamy prawo i możliwości poprawek. Nie zgodzę się, że projekt jest z komputera, większość tych osób była w Mielniku, oglądała to, co mają zaprojektować. Np. praca, która została wybrana ma zrobioną makietę, są szkice ręczne detali, a osoby, które projekt zaproponowały są architektami, nie są to studenci.
          - Ale gmina też ma architektów, znamienitych wybitnych architektów
– wtrącił Witold Ilinicz.
          Powiedzcie, co wy chcecie

          - Owszem, gmina ma architektów i z tymi architektami rozmawiała, by też w jakiś sposób decydowali, jeśli nie poprzez dyskusję, to własne oceny. Dwa razy zwracałem się też do mieszkańców Mielnika z prośbą „powiedzcie, co wy chcecie, jak ma to wyglądać”. Ani jedna uwaga nie wpłynęła. Do porozumienia dochodzi się poprzez rozmowę, dyskusję, spieranie, nie ma idealnego rozwiązania dla wszystkich, nie było, nie ma i nie będzie.

          Skąd wziąć większość

          - No to może róbmy to, co większość chce?
– padło z sali.
          - Życie pokazało, że to, co było akceptowane przez większość, na przykład system komunistyczny, nie było dobre
.
          - Niech wójt nie wraca do takich rzeczy
– obruszył się radny Kazimierz Tobota. - Teraz mamy demokrację i ludzie maja głos i ten głos się liczy i ja podchodzę do tego w taki sposób, że większość społeczności powinna wpłynąć na to, jak to ma wyglądać, bo większości będzie tego używała.
          - Dlatego nie unikamy ani konsultacji społecznych, ani spotkań, pytamy cały czas
– kontynuował wójt. - Ale jeżeli przez pół roku nie ma żadnej uwagi, to wybaczcie. Macie produkt, który może się wam nie podobać - to napiszcie, powiedzcie o tym, co chcecie zmienić. To tak jak z projektem ośrodka rekreacji wodnej. Też nam się nie podoba, ale jest przynajmniej nad czym pracować. Już uzgodniono spotkania z architektami, projekt jest wyłożony w gminie, kilka osób już go przejrzało, uwagi zgłosiło i te uwagi będą uwzględnione. Ale jeżeli ktoś nie przyszedł, nie zobaczył, nic nie powiedział, to nikt nie będzie się domyślał, czego ten ktoś chce. Inny przykład, ze świetlicą w Maćkowiczach. Werdykt wsi był pół na pół i trzeba było podjąć decyzję, to musiałem ja to zrobić, ale gdyby wynik referendum był większościowy, to uszanowałbym wolę mieszkańców.
          Młodzież też nie zainteresowana

          - Liczyliśmy
– wtrącił przewodniczący rady Jan Zduniewicz, - że w konkurs włączy się młodzież z naszego zespołu szkół. Że może w postaci prostszej, na rysunkach, ale pokaże, co chce żeby powstało w parku, jak w ogóle ten park widzi. Tak jak słyszeliście, nic nie jest zamknięte, 2-3 osoby nie będą decydowały o ogromnym wydatku z budżetu gminy, o stworzenie czegoś, co, jak sami mówicie, ma służyć wszystkim.
          - Nam też podobały się różne projekty, był taki, za którym optował bardzo pan sekretarz, w którym scena amfiteatru mogła być zamieniona na lodowisko. Z każdej koncepcji można coś wykorzystać, bo każda ma jakieś fajne elementy.

          - Ci projektanci z Białegostoku, czy skądś nie podejdą do tematu tak, ja ci związani z gminą
Mielnik – nie dawał za wygraną pan Ilinicz. - Można było zmobilizować naszych architektów.
          Bo jest co krytykować

          – Wszystko zależy w życiu od ludzi aktywnych. Mamy w gminie architektów, artystów, tylko nikt z nich nie chciał zrobić koncepcji. Krytykować, zgłaszać uwagi to owszem. Nikt z nich nie narysował nawet, że oto tak centrum Mielnika powinno wyglądać. Ja po prostu mam o to żal. Rozmawiałem z naszymi architektami. Oczywiście mówili, że zrobią projekt... za 100 tysięcy. Poza tym jest wielu młodych ludzi, którzy może na razie nie mają osiągnięć, ale za 10 czy 15 lat na głowę pobiją tych dzisiejszych wspaniałych architektów. Nie miejcie żalu i pretensji, ale jest mi przykro. Dyskusja zaczyna się wtedy, kiedy jest produkt, pół roku nie było uwag, nie było dyskusji – nie było co krytykować.
          Park dla kuracjuszy

          - Chodzi o wniesienie pewnych elementów, które ludzie zauważyli, a których tu brakuje
– swoje uwagi zgłosił radny Kazimierz Tobota. - Ja powiem ze swego punktu widzenia, że brakuje tam alejki, ławeczki, tak by starsi ludzie mogli siąść, odpocząć, albo młodzi wieczorem pogruchać. No normalnych elementów parku brak – brakuje romantyczności.
          - Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie losy mają być tej miejscowości –
odpowiadał wójt, – jakie ma być centrum, jakie funkcje ma pełnić. Czy to ma być miejsce, gdzie dziadek z babcią posiedzą, czy inni wypiją piwo, czy ma być to centrum miejscowości uzdrowiskowej, z której centrum korzystają również kuracjusze? Owszem bardzo ważne są potrzeby mieszkańców, ale i ludzi z zewnątrz, bo jak na dzień dzisiejszy to jest 5 stałych użytkowników tego parku.
          Wystawa 37 prac zgłoszonych do konkursu znajduje się w Ośrodku Dziejów Ziemi Mielnickiej, przy ul. Brzeskiej 71.

          Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz fot. AK