4 września zrobiło się hucznie i tłoczno na posesji u państwa Rosów na Kolonii Pokaniewo. Był to szósty Dzień Pokaniewa zorganizowany przez mieszkańców tej wsi.

Inicjatywa organizacji tej imprezy pochodzi od Jana Rosy. Sześć lat temu - jak wspomina pan Rosa - nie udało się zorganizować Dnia Milejczyc, więc mieszkańcy zrobili sobie Dzień Pokaniewa. I do tej pory Pokaniewo jest jedną z kilku miejscowości w naszym powiecie, gdzie impreza nie jest organizowana przez ośrodek kultury, lecz kilku zapaleńców. Dzień Pokaniewa od innych podobnych imprez różni się tym, że mieszkańcy prawie sami go finansują.
- Zaczynaliśmy razem z kuzynką i kilkoma osobami. Teraz nasz sztab organizacyjny jest nieco szerszy. Co roku w organizację naszego dnia zaangażowane są przede wszystkim rodziny: Cieślików, Rosów, Korzeniewskich, Czajkowskich, Sobieszuków, Wieremiejewiczów, Zaremby i innych. Co do pieniędzy na organizację, to osobiście chodzę do naszych mieszkańców i zbieram. Nie wszyscy dają, bo nie każdy może. A ten, kto daje, to też tyle, ile może. Czasami jest to 500 zł, czasami 100 zł. W tym roku pomogli nam starosta Mantur, przewodniczący rady powiatu Zduniewicz i inni dając pieniądze z własnej kieszeni, za co jesteśmy wdzięczni - powiedział nam Jan Rosa.
Tegoroczny Dzień Pokaniewa rozpoczęto turniejem piłki nożnej. Wygrały Żurobice. Potem była już tylko muzyka z przyczepy, zabawa na trawie i smaczne jedzenie.
- Za rok też będzie Dzień Pokaniewa, na który już zapraszamy. Sztuką jest zrobić coś, jak nie ma na to pieniędzy - dodaje Jan Rosa.

Cezary Klimaszewski, Głos Siemiatycze, fot. CK









