Gdy dowiedziałem się o likwidacji Szkoły Podstawowej w Siemichoczach, miałem mieszane uczucia. Z jednej strony liczby i rachunek ekonomiczny, a z drugiej to, że z terenu naszej gminy może zniknąć jedyny w tym rejonie gminy ośrodek edukacji i kultury. Dowiedziałem się więcej na ten temat, odwiedziłem szkołę, podzwoniłem po Polsce. Dziś mam jasne spojrzenie na tę sprawę.Likwidacja małych szkół wiejskich to ostatnio bardzo popularny sposób na szukanie oszczędności w gminach. W województwie podlaskim w tym roku planuje się likwidację 23 placówek, gdy w roku poprzednim zlikwidowano zaledwie 3 szkoły. Trend ten jednak najprawdopodobniej w przyszłości srogo się zemści. Jeżeli celem działań wójta jest długofalowy rozwój gminy to powinien zastanowić się, jak w gminie tworzyć coś dla ludzi, a nie niszczyć. Jeżeli raz zamknie się tę szkołę, nie będzie już odwrotu.
Wójt z pewnością chce dobrze dla naszej gminy. Szuka oszczędności, aby móc budować drogi i chodniki. Ale czy wójt ma też inne perspektywy rozwoju dla naszej gminy? Rozwój ma różne oblicza, zaczyna się jednak w człowieku i jemu ma służyć. Modernizacja infrastruktury jest ważna, ale nie wolno przy tym zaniedbywać infrastruktury społecznej. Aby lepiej to zobrazować powołam się na przykład gminy Jarocin, gdzie ponad połowa szkół jest zarządzana społecznie.
W 2002 r. gmina ta prowadziła 14 szkół podstawowych, 7 gimnazjów, 12 przedszkoli. Placówki pochłaniały ogromne koszty i zawisła nad nimi groźba likwidacji. Przed podjęciem ostatecznej decyzji, władze wpadły na pomysł włączenia się nauczycieli i rodziców w działania mające na celu utrzymanie placówek poprzez przejęcie prowadzenia szkół przez organizacje pozarządowe- lokalne stowarzyszenia.
I tak powstała pierwsza szkoła w pełni prowadzona przez NGO (org. pozarz.). Kiedy okazało się, że idea w pełni się sprawdziła, zaczęto ją wprowadzać w innych miejscowościach i wsiach.
Aktualnie na terenie gminy Jarocin stowarzyszenia prowadzą: 10 przedszkoli, 7 szkół podstawowych, 3 gimnazja i 1 liceum. Zmniejszyły się wydatki na edukację, a poziom nauczania w szkołach jest z roku na rok wyższy. Stowarzyszenia, które prowadzą szkoły, zaangażowały się również w prowadzenie świetlic, kółek sportowych, kolonii i obozów czy w organizację imprez dla mieszkańców. W gminie Jarocin samorząd współpracuje z organizacjami praktycznie w każdym zakresie i to jest ich sposób na sukces.
Przykładów z Polski jest mnóstwo, wystarczy się dobrze rozejrzeć. Efektem są oszczędności gmin oraz (paradoksalnie?) wyższy poziom nauczania. Rozmawiałem telefonicznie z kobietą, która prowadzi taką „społeczną szkołę” od 2001 roku w pow. parczewskim (woj. lubelskie). Jak działanie takiej szkoły wygląda i gdzie jest „złoty środek”?
Główną oszczędnością jest to, że w niepublicznej szkole prowadzonej przez stowarzyszenie nie obowiązuje tzw. Karta Nauczyciela, przez co pensje są uszczuplone, a czas pracy wydłużony. Stowarzyszenie może też szukać pieniędzy w innych źródłach: prowadzić działalność gospodarczą, aplikować o dotacje zewnętrzne. Bardzo ważna jest praca własna rodziców i nauczycieli, za darmo, na rzecz szkoły. Uczniów w szkole jest niewiele, nauczyciele mogą poświęcić im więcej uwagi, stąd wysoki poziom nauczania. Ale kluczowym czynnikiem jest tutaj coś innego - ogromna motywacja nauczycieli, rodziców i uczniów.
To ich główna siła, która sprawia, że dokonują niemożliwego. Nie można powiedzieć, że jest lekko prowadzić te szkoły, subwencja ogólna nie starcza na wiele. Sprawne działanie wymaga zaangażowania wszystkich zainteresowanych, pisania po nocach wniosków o dotacje, szukania sponsorów. Ale warto Panie Wójcie, z jednego, podstawowego względu. Bo tak powstaje społeczeństwo obywatelskie, samorządne, któremu zależy na ich wspólnym celu. I powinien wójt to wspierać z całego serca. Z takim społeczeństwem dobrze się współpracuje, a dzięki niemu wieś się rozwija. Mieszkańcy potrzebują tylko kredytu zaufania. Zaprocentuje to w przyszłości na każdej płaszczyźnie- edukacyjnej, społecznej i ekonomicznej.
Podjęto już pierwsze kroki w kierunku utworzenia Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Siemichocze i Okolic, które zajęłoby się prowadzeniem szkoły. W rękach Pana Wójta i Rady Gminy jest to, czy te tereny będą się rozwijać, czy powoli degradować. Zanim się coś całkowicie zlikwiduje, trzeba przewidywać tego długofalowe skutki i rozważyć, czy nie lepszej alternatywy.
Personalia autora do wiadomości redakcji









