Dużo jajek z majonezem, jeszcze więcej kiełbasy, nie odmawiać sobie kartofli, a najlepsze są placki kartoflane. Zupy to już ani łyżki. Do tego od czasu do czasu kielicha, piwo, niewiele leków. I to w zasadzie najważniejsze wskazówki, dla chcących dożyć stu lat. Takie przynajmniej zasady wyznaje stuletni Włodzimierz Selwestrowicz z Sycz, gm. Nurzec Stacja. Czy to recepta na długowieczność?

- Sami wiecie, jak żyć. Wiecie, co warto robić, a czego nie. Z czym nie przesadzać, a czego nadużywać. Dla większości z was przyczyni się to do tego, że będziecie zdrowsi. A czy dożyjecie stu lat? – tego nie wiemy. Ja też kiedyś nie wiedziałem, ale teraz już wiem – powiedział nam pan Włodzimierz.
Włodzimierz Selwestrowicz 100 lat obchodził 16 listopada. Z tego powodu przyjechała do niego delegacja z gminy – wójt i kierownik USC. Były kwiaty, upominki, listy gratulacyjne, tort.
Jubilat urodził się w Moszczonie Królewskiej. Sporą część życia spędził w Słochach Annopolskich. Od 14 lat mieszka u boku córki i zięcia w Syczach. Nie wojował na froncie, ale wojnę – jak mówi – to i w domu ciężko było przeżyć. Rolnictwem bardzo się nie trudnił. Pracował raczej – jak to się mawiało – na rządowej robocie. Był m.in. stróżem, drogomistrzem, mleczarzem, ale nie rolnikiem.
Teraz jest pod stałą opieką córki Walentyny Karpiuk, która tak o nim mówi: - Nasz dziadek jest dobry. Jak każdy starszy człowiek swoje w życiu przeszedł. Może dlatego dobrze się nim opiekować – dużo je, bardzo nie kaprysi. A jak czasami pogrymasi, to co? Jak każdy ma do tego prawo. Cieszę się, że z nami jest.
Gratulujemy setnych urodzin.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK









