- Dawniej dożynki obchodziliśmy w pierwszy dzień jesieni. Była czasami jakaś zabawa, ale ważną sprawą było pozostawienie na polu kępy niezżętego zboża. Pod tym zbożem to niektórzy nawet chleb czy bułkę zostawiali. Takich kęp na polu próżno teraz szukać - powiedział nam pan Stanisław z gminy Perlejewo.

Teraz dożynki to głównie impreza plenerowa z występami, poczęstunkiem i przemówieniami. Ale to też ma swój urok, co można było zobaczyć 24 września na placu gminnym koło szkoły w Perlejewie, na dożynkach gminno - parafialnych.
Dożynki zaczęły się mszą w kościele w Perlejewie. Po nabożeństwie korowód przeszedł na plac.
Wójt Krzysztof Radziszewski podczas dożynek m.in. mówił: - Cieszę, że w naszej gminie taka tradycja jest kultywowana, bo przecież nasza gmina rolnictwem stoi. Praca na roli zawsze była trudna. Dawniej pracowano ręcznie, obecnie praca jest lżejsza, ale spadek cen produktów powoduje, że aby utrzymać rodzinę, trzeba produkować więcej. Życzę rolnikom co roku jak największych plonów.
Najważniejszym, jednocześnie symbolicznym punktem dożynek było dzielenie się chlebem. Chleb wśród zebranych roznosili sołtysi oraz proboszcz parafii w Perlejewie ks. Roman Kowerdziej.
Tradycyjnie każda wieś miała swój dożynek. W tym roku starostami dożynek byli państwo Urszula i Stanisław Zalewscy z Perlejewa.
Niestety dożynki miały akcent wyborczy. Zareklamowało się trzech kandydatów do parlamentu. Na szczęście mówili krótko i nie prosili o głos na siebie, lecz wyłącznie zachęcali do udziału w wyborach.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK









