Jedynka "Głosu Siemiatycz"

co gdzie kiedy

Reklama...........................................
Reklama...........................................

 

Współpraca......................................




Patronat...........................................


    Koncert przeniesiony   

Patronat...........................................


Patronat...........................................

Reklama...........................................
Aktualności - Sarnaki Autor AK środa, 28 września 2011 21:19
Hołowczyce - W szkole zostali lokatorzy
Jakiś czas temu radni gminy Sarnaki zdecydowali o likwidacji szkoły w Hołowczycach. Od tego roku szkolnego dzieci uczą się w Sarnakach. Budynek teoretycznie stoi pusty. Teoretycznie, bo w dwóch mieszkaniach w szkole mieszkają lokatorzy. W jednym z nich - samotna matka z 5 dzieci. Najstarsze jest w III klasie gimnazjum, najmłodsze ma 14 miesięcy. Od października nie będą mieli się gdzie podziać.

          - Praktycznie teraz mieszkamy tu nielegalnie - opowiada kobieta, chcąca pozostać anonimową. - Wypowiedzenie mieliśmy do końca sierpnia, teraz mamy do końca września się stąd wyprowadzić. Tylko dokąd? Gmina pokazywała mi jedno mieszkanie, ale tam jest jeden pokój i kuchnia. Gdzie tam się pomieszczę z dziećmi? Poza tym w mieszkaniu jest grzyb, a dzieci chorują.
          Powodem wypowiedzenia mieszkania jest zaprzestanie działalności szkoły.
          - Chodzi o koszty ogrzewania. W szkole jest centralne ogrzewanie, z którego i my korzystaliśmy. Teraz, jak szkoła nie działa, gminie nie opłaca się ogrzewać całego budynku. Nie wiem też dokładnie, ale chyba straż przejęła budynek, bo widzę, że plac uporządkowali, garaż czy coś takiego mają budować, więc może będą to ogrzewać. Wójt mówił, że jak trafi się kupiec, to sprzedadzą budynek. Poprzedni wójt opowiadał, że chciałby szkołę zaadoptować na mieszkania socjalne dla potrzebujących, a ten mówi, że nie ma na to pieniędzy.

          W dwupokojowym mieszkaniu jest piec w kuchni.
          - Zanim zrobiono centralne, piece były wszędzie, w pokojach też. Jak założono centralne zostawiono te w kuchniach, na wszelki wypadek. Ale to są stare piece. Był kominiarz i strażak, powiedzieli, że absolutnie jest zakaz używania pieca. Grozi to pożarem czy zaczadzeniem. Elektrycznie też się nie za bardzo podogrzewam, bo instalacja jest stara.

          Wójt powiedział kobiecie, że gdyby trzeba było ogrzewać szkołę, to czynsz wzrósłby o ok. 2 tys. miesięcznie.
          - Generalnie nie mam pretensji do wójta, rozumiem, że chodzi o koszty ogrzewania. Mówi, że na bruk mnie nie wyrzuci, że ewentualnie koszty ogrzewania rozłoży. Wiem, że wójt szukał jakiegoś innego mieszkania, ale to takie rudery, że nie ma sensu remontować. Ja też szukałam, ale dla kobiety z dziećmi nie chcą wynajmować. Wójt mówi też, że wyremontuje to nowe lokum. Ale tam właściciel okien nie chce wymienić, drzwi też są „na dotyk”. Ogrzewanie jest na dwa piece kaflowe. Nie wyobrażam sobie, że najmłodsza córka zostaje sama. Zresztą i tej przedszkolaczki też bałabym się zostawić. Ubikacja jest na dworze, więc żeby wyjść do toalety dwie córki będę musiała brać ze sobą, bo inaczej się poparzą.

          Kobieta znalazła sobie mieszkanie przy starym ośrodku zdrowia w Sarnakach, z zasobów gminnych: - Okazuje się, że też na sprzedaż ma być. A to byłoby najlepsze ze względu na lokalizację. W tej chwili do najbliższego sklepu mam trzy kilometry. Dzieci do szkoły autobus zawiezie, ale już żeby pojechać do lekarza czy załatwić inne sprawy, to muszę prosić ludzi o podwiezienie. Ale wójt mówi, że 12 radnych podniosło rękę, by mieszkania wystawić na sprzedaż. A nie mogą teraz podnieść ręki za tym, by jednak go nie sprzedawać? Nie stać mnie na kupno, utrzymuję się z zasiłku i alimentów. Najmłodsza córka ma anemię, na leki wydaję ponad 200 zł miesięcznie. Tu za mieszkanie płacę 250 zł. I już wolę tu zostać, przezimować. Małe dzieciaki i tak nie rozumieją, ale starsze nie chcą się przenosić. Na ich psychice to sie odbija - zanim się zaaklimatyzują muszą się przeprowadzać. Starsze dziewczyny szkoły by skończyły, potem już nawet skłonna jestem do Siemiatycz się przenieść, stancję wynająć czy coś.
          Jak wspomnieliśmy - od końca sierpnia kobieta mieszka w szkole „nielegalnie”:
          - 31 sierpnia pani Bożenka z GOPS-u powiedziała, że za wrzesień nie musimy płacić, ale niestety, do końca miesiąca musimy się wyprowadzić. Sąsiedzi pewnie pójdą do rodziny, a ja nie mam gdzie pójść. I chyba normalnie zapłacę czynsz i będę tu mieszkać. Poprzedni wójt tak mówił – oby czynsz płacić z niczym nie zalegać, to będę mogła mieszkać..

          Sąsiadka naszej rozmówczyni, matka dwójki małych dzieci, też nie chce się wyprowadzać:
          - Nie narzekaliśmy na mieszkanie tutaj, co mogliśmy wyremontowaliśmy, dbaliśmy o mieszkanie. Teraz niby możemy przenieść się do rodziny męża, ale teściowie mają niepełnosprawną córkę, wystarczy im kłopotu, a jeszcze my we czwórkę mamy im się zwalić na głowę. Synek też choruję, ma chore bioderka, co jakiś czas ma zakładany gips. Wolę zostać tutaj.

          Nie wyrzucam na bruk

          - Ja nie wyrzucam nikogo na bruk
– podkreśla wójt Andrzej Lipka. – Z tego co mi wiadomo, to rodzina z dwójką dzieci ma gdzie się przenieść, a pani z 5 dzieci proponowaliśmy mieszkanie zastępcze, ale odmawia przeprowadzki, bo według niej mieszkanie nie nadaje się do zamieszkania, że jest grzyb itd. Zapewniam, że dostosujemy mieszkanie do zamieszkania, odremontujemy. Myślę, że tam będzie lepiej - w Sarnakach, blisko do przedszkola, szkoły. Szkołę rzeczywiście chcemy wystawić na sprzedaż. Wszystko zależy od rady, bo to radni podejmą decyzję. No i chodzi o koszty. W szkole jest ogrzewanie gazowe. Już myśleliśmy nad tym jak np. zabezpieczyć rury, by nie popękały. Instalacja jest zrobiona tak, że nie ma możliwości wyłączenia części budynku z ogrzewania, podłączenia tylko mieszkań. Jeśli mam włączyć ogrzewanie, to w całej szkole. To będą ogromne koszty. Nawet jak je podzielę na te dwie rodziny, to i tak będą to duże pieniądze. A strażacy owszem dostali pomieszczenie, z którego będą mogli póki co korzystać, ale oni też nie będą tam cały czas. Gminy w tej chwili nie stać na to, by szkołę zmodernizować tak, by utworzyć w niej mieszkania komunalne. A mieszkanie przy byłym ośrodku zdrowia, o którym mówi ta pani – też radni zdecydowali, że ogłosimy przetarg na sprzedaż budynku.

          Z jednej strony można zrozumieć wójta, ale z drugiej strony, skoro myśli się o sprzedaży budynku, to może warto pomyśleć o włączeniu ogrzewania, żeby budynek był w dobrym stanie, z niepopękaną instalacją? I może też warto, do czasu sprzedaży, zatrzymać lokatorów, którzy zadbają o mieszkania? A koszty ogrzewania? „Dostosowanie mieszkania do zamieszkania” też za darmo się nie zrobi. Ale decyzja nie należy do wójta. O mieniu gminy decydują radni.


          Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. AK