900.000 zł zaciąga gmina Sarnaki na obsługę zobowiązań, 5,2 mln zł (stan na 28 września) - to zadłużenie gminy Sarnaki. Takie liczby przedstawili radnym, 29 września, pracownicy urzędu gminy w Sarnakach.

Do tego doszedł protokół regionalnej izby obrachunkowej z kontroli przeprowadzonej w zakresie gospodarki finansowej za okres od 4 maja do 8 września w urzędzie w Sarnakach, z którego wynika trochę nieprawidłowości, głównie w rachunkowości. Jak zapewniano - błędy te zostały już poprawione. Mimo to przytoczone liczby nie są małe, stąd podczas obrad zrobiło się trochę nerwowo, m.in. podczas wymiany zdań między obecną władzą a byłym wójtem Marianem Waszczukiem.
Trzeba dodać, że byłemu wójtowi, tuż po jego ustąpieniu, zarzucano niegospodarność.
Wójt Andrzej Lipka: - Stan zadłużenia gminy to efekt pracy poprzedniej rady i niewykonania budżetu w roku poprzednim. Czekała na nas też do zapłacenia faktura na sumę 773 tys. zł. W ubiegłym roku rada udzieliła wójtowi absolutorium. Długi jednak zostały i trzeba je spłacać. Spłacamy je więc. Ale oprócz tego trzeba się zająć tym, czym należy, a kierunek rozwoju związany z turystyką, który obraliśmy jest słuszny. Pracujemy nad wnioskami i projektami. Pracownicy nasi pracują na wysokich obrotach. Prowadzimy otwartą gospodarkę finansową.
Były wójt Marian Waszczuk: - Na każdej sesji głosujecie pożyczki, bo trzeba kontynuować inwestycje i dbać o gminę. (...) Nie wiem, czy mam chodzić z podniesionym czołem. Dało się słyszeć, że jestem złodziejem. Chciałbym, żeby pan przeprosił mnie i poprzednią radę, bo nic nie ukradliśmy. Nie czuję się złodziejem. Chciałbym usłyszeć chociaż ciche przepraszam.
Radny Karwacki: - Czy uważa pan nas za stado baranów? Pożyczki brane są po to, by spłacać zadłużenie z poprzedniej kadencji.
Były wójt Marian Waszczuk: - Oczekuję zaprzestania szykan Waszczuka. Szukacie pożyczek, a czy ktoś pomyślał, by spróbować odzyskać vat? Pan wójt nie odzyskał vat-u za zakończone inwestycje, a Waszczuka uważa się za złodzieja. Mówiono nawet, ile ukradłem. Przepraszam, że podchodzę do tego emocjonalnie, ale nawet moje plakaty zdzierano (były wójt Marian Waszczuk był kandydatem na posła w niedawnych wyborach - przyp. red.)
Radny Karwacki: - Nikt nie zdzierał plakatów. Fakt jest taki, że na koniec kadencji debet był.
Wójt Andrzej Lipka: - Nikogo nie obraziłem, więc przepraszać nie będę. Jeśli chodzi o odzyskiwanie vat-u, to w tym miesiącu deklaracja w tym celu został złożona. Wyborów nie wygrałem z Waszczukiem, lecz z Wawryniukiem. Na dziś pozostaje tylko pracować. Komu służą nieporozumienia? Czy to buduje gminę? Trzeba usiąść i rozmawiać. Kwestii spornych nie rozstrzygniemy walcząc ze sobą. Jestem gotowy do współpracy i dyskusji.
I oby ta współpraca wreszcie się zaczęła.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK









