Jedynka "Głosu Siemiatycz"

co gdzie kiedy

Reklama...........................................
Reklama...........................................

 

Współpraca......................................




Patronat...........................................


    Koncert przeniesiony   

Patronat...........................................


Patronat...........................................

Reklama...........................................
Aktualności - Siemiatycze Autor MM piątek, 10 lutego 2012 21:37
Siemiatycze - Konflikt w szpitalu
Związki zawodowe są w sporze z dyrektorem SP ZOZ Siemiatycze. Przedstawiciele tych organizacji zwrócili się do przewodniczącego rady powiatu o spotkanie z radnymi, by porozmawiać o problemach nawarstwiających się w ich zakładzie.


          W czwartek, 2 lutego doszło do spotkania radnych z komisji oświaty, kultury, zdrowia i spraw socjalnych z pielęgniarkami i położnymi. W debacie brał udział dyrektor szpitala wraz z pracownikami biura, zarząd powiatu, a nawet… księża kapelani.
          Dyskusja była bardzo burzliwa. Związkowcy zarzucają dyrektorowi, że ten bez żadnych podstaw wypowiedział umowę o pracę pielęgniarce Annie Prokopowicz, która jest członkiem zarządu jednego ze związków zawodowych działających w szpitalu.
           - Starosta mianując w ubiegłym roku nowego dyrektora obiecywał nam radykalne zmiany w szpitalu. Obiecywał pan, że będą bardzo dobre kontrakty i rozwój naszej placówki. Jednak zamiast się rozwijać, straciliśmy bardzo wiele - mówi Barbara Różewicz z Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Pracowników Ochrony Zdrowia w SP ZOZ Siemiatycze. - Między innymi bardzo ważną dla pacjentów poradnię onkologiczną i medycyny sportowej. Brak jest lekarza, który wykonywałby echo serca. Nie wiem, czy państwo wiedzą, że kolejka na wykonanie tego badania to 100 osób. Dzięki nowemu dyrektorowi mamy tylko roszady personalne. Zwolnienie doktora Erwina Kluski z ordynatora, pani Hanna Maj złożyła rezygnację ze stanowiska pielęgniarki przełożonej. Zresztą dyrektor zmuszał panią Hannę do przeniesienia z pielęgniarki koordynacyjnej do pracy w ZPO. Nie wiadomo dlaczego doszło do takiej decyzji, co więcej we wszystkim uczestniczył starosta. Kiedy pielęgniarki i położne zwracają się o pomoc do starosty, to pan nie jest tym zainteresowany. Chodzą u nas takie słuchy, że „nie bierz zwolnienia, bo zostaniesz wpisany na czarną listę i możesz być zwolniony. Nie zapisuj się do związków, bo nie masz jeszcze stałej umowy o pracę”. Za poprzedniego dyrektora powstały ekipy sprzątające, co teraz daje tylko brud i nieład. Teraz jeszcze próbuje się znieść dyżur nocny konserwatora. Pytanie, kto będzie dbał o nasze bezpieczeństwo jak pęknie rura lub trzeba będzie przywieźć i podłączyć butlę z tlenem potrzebnym do ratowania pacjenta. Jednak główna sprawa to postąpienie dyrektora wobec naszej koleżanki Anny Prokopowicz, członka związku zawodowego. Powodem zwolnienia było zorganizowanie spotkania w szpitalu z konsultantem wojewódzkim do spraw anestezjologii, który miał nam przekazać informacje dotyczące nowości związanych z opieką i leczeniem pacjentów. Spotkanie zostało zorganizowane pod patronatem związku zawodowego i za to została ukarana pani Anna i potraktowana jak największy przestępca.
           - Po ponad 32 latach pracy zostałam potraktowana jak zwykły śmieć - mówiła pielęgniarka Anna Prokopowicz. - Zarzuca się mi, że zorganizowałam spotkanie za zgodą wszystkich związków i pielęgniarek z konsultantem wojewódzkim, by się dokształcić. Nie zrobiłam tego przeciwko dyrektorowi lub zakładowi. Czuję się okropnie pokrzywdzona. Nikt mi nie pozwolił w pełni wytłumaczyć całej z sytuacji, tylko próbuje się mnie zastraszać i gnębić różnymi pismami.
           - Spotkałem się z panią Prokopowicz na krótką rozmowę, gdyż spieszyłem się na inne spotkanie. Zaproponowałem, by udała się do swojego pracodawcy dyrektora Nowosielskiego i porozmawiała o dalszej współpracy - sugerował starosta Mikołaj Mantur. - Pracę obecnego dyrektora ja i zarząd oceniamy bardzo dobrze. Deklaruję, że działania dyrektora będę zawsze wspierał do momentu aż ja będę starostą. Chciałem również przypomnieć pierwsze spotkanie jak przedstawiałem pana Nowosielskiego,  jako nowego dyrektora i mówiłem, że oczekuję zupełnie innego, dobrego i skutecznego zarządzania szpitalem. Wówczas obecni przedstawiciele związków zawodowych skomentowali to tak, że poradzili sobie z poprzednimi dyrektorami, to i z tym sobie poradzą. Chciałbym jednoznacznie powiedzieć, że szpital nie będzie likwidowany lub prywatyzowany.
          - Zacznę od tego, że mamy wyższy kontrakt z NFZ na najbliższe lata. Również sytuacja finansowa zakładu jest lepsza niż ją zastałem. Jeśli chodzi o poradnię onkologiczną i medycyny pracy, to musielibyśmy rocznie dokładać do funkcjonowania poradni około 150 tys. zł - wyjaśniał Cezary Nowosielski, dyrektor SP ZOZ Siemiatycze. - Nie możemy na taką sytuację pozwolić ze względów ekonomicznych. Pan doktor Erwin Kluska sam zrezygnował z pracy. Jeśli chodzi o panią Hannę Maj, to zleciłem jej opracowanie minimalnych norm zatrudnienia jeśli chodzi o pielęgniarki i położne. Są one wyliczone we wszystkich szpitalach naszego województwa. Otrzymałem odpowiedź, że ich nie dostanę. Dlatego na zasadzie porozumienia stron zrezygnowała z przełożonej pielęgniarek. Przeniesienie do ZPO było spowodowane między innymi tym, że doszła do mnie informacja, że pani Maj ustawiła grafiki świąteczne na izbie przyjęć w ten sposób, że osoby wyznania katolickiego miały pracować w święta katolickie, a prawosławni w święta prawosławne. Jeśli chodzi o panią Annę Prokopowicz, to spotkanie na oddziale z konsultantem wojewódzkim zostało zorganizowane bez zgody pielęgniarki oddziałowej, dyrektora do spraw medycznych czy też mojej. Nie można dysponować mieniem zakładu tak jak się sobie chce. To nie jest prywatny folwark. Nie jestem przeciwny spotkaniom i szkoleniom w szpitalu, ale muszą być uzgadniane z przełożonymi. Uważam, że sąd pracy zdecyduje, kto ma rację w powstałym sporze  z panią Anną Prokopowicz.
          - Mówi pan, że nie można pozyskać poradni, bo prezes NFZ zmienił zasady i zwiększył wymagania. Jednak dziwnym trafem dyrektorzy sąsiednich szpitali jakoś sobie z tym poradzili - mówiła Wioletta Tołwińska Sala, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w SP ZOZ Siemiatycze. - Obecny dyrektor skupił się na inwigilacji pracowników i wykańczaniu ich na zasadzie „daj mi człowieka, a znajdę paragraf”. Panie dyrektorze zniszczył pan atmosferę pracy w szpitalu. Niestety nie zapewni pan rozwoju i lepszej przyszłości dla szpitala.
           - Starosta w ubiegłym roku na sesji zapewniał nas, że szpital będzie priorytetem inwestycyjnym. Pytanie ile pieniędzy zostało zapisane w tegorocznym budżecie. Dał nam pan dyrektora, który utrudnia nam życie i pracę - dodała Teresa Bąk z zakładowej organizacji NSZZ „Solidarność”. - Tak źle w szpitalu jeszcze się nie pracowało. Jest również wina starosty i zarządu, że tak jest, gdyż dyrektor ma na swoje działania pełne przyzwolenie.
           - Szanowna pani Tereso to jest stek demagogii, oszczerstw i kłamstw. Szkoda słów. Uważam, że tego typu spotkania w takiej formie nie mają sensu - odpowiadał starosta, Mikołaj Mantur. - Dla mnie i zarządu szpital jest priorytetem. Między innymi są dwa duże projekty, które zostały przygotowane i czekamy na ich dofinansowanie.


          Radny Marek Bobel zaproponował, by dyrektor zmienił swoją decyzję dotyczącą pielęgniarki Anny Prokopowicz i cofnął decyzję dotyczącą wypowiedzenia z pracy. Natomiast pielęgniarka będąca członkiem związku zawodowego miałaby wycofać dokumenty z sądu pracy. Przewodniczący rady Bogusław Zduniewicz zwrócił się z prośbą do strony związkowej i dyrekcji o podjęcie rozmów i załagodzenie powstałego konfliktu. Niewykluczone, że temat szpitala i istniejącego konfliktu powróci na najbliższej sesji rady powiatu.

          Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. MM