Mieszkańcy większości bloków na osiedlu „Górnym” nie chcą, by na zaproponowanych przez zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko - Własnościowej warunkach przeprowadzono w tym roku docieplenia bloków, w których od wielu lat mieszkają. Chodzi o budynki przy ulicy Andersa i Sikorskiego.

Lokatorzy obawiają się znaczących podwyżek czynszów. Pytają, gdzie są ich fundusze remontowe gromadzone przez spółdzielnię przez 25 lat. Jak mówią mają dość robienia ich w „balona” i uszczęśliwiania na siłę. O swoich niepokojach poinformowało nas kilkudziesięciu mieszkańców, którzy w ubiegłym tygodniu zebrali się na specjalnie zwołanym spotkaniu w pobliskiej szkole.
- W maju ubiegłego roku na walnym zebraniu prezes spółdzielni poinformował zebranych, że planowane jest ocieplanie bloków na naszym osiedlu „Górne”. Wówczas przegłosowany został temat zaciągnięcia kredytu na ten cel. Jednak głosowali w tej sprawie członkowie z wszystkich osiedli. Głosowali za nasze osiedle. Czekaliśmy co prezes z tym zrobi. Dopiero w tym roku w połowie stycznia zostaliśmy zaproszeni na zebranie - mówi pan Aleksander. - Wówczas to poinformował nas, że biuro projektowe wykonało audyt, kosztorysy i zakres robót. Powiedziano nam ile szacunkowo termomodernizacja bloków będzie kosztowała. Jeśli chodzi o blok przy Sikorskiego 13, to ma być kwota około 236 tys. zł. Wówczas postawiliśmy weto w tej sprawie. Otóż zapytaliśmy, czy jeśli się nie zgodzimy, to prace będą przeprowadzone. Prezes poinformował, że jeśli zostanie zebrane 80% głosów przeciwnych, to odstąpią od ocieplania bloków. Zebrałem z naszego bloku 90% podpisów przeciwnych termomodernizacji na warunkach proponowanych przez zarząd spółdzielni. W czwartek, 26 stycznia dostarczyliśmy listę do biura spółdzielni. Poinformowaliśmy raz jeszcze prezesa, że za taką cenę nie godzimy się na ocieplanie. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że skoro nie chcemy, to takie prace nie będą przeprowadzone. Jednak kilka dni później mieszkańcy, którzy mają mieszkania na własność otrzymali pismo, że na wniosek spółdzielni w starostwie zostało wszczęte powstępowanie w sprawie wydania pozwolenia na docieplenie styropianem i wykończenie elewacji wyprawą tynkarską na naszym bloku oraz sąsiednich przy ulicy Sikorskiego i Andersa. Byliśmy zdziwieni takim postępowaniem prezesa spółdzielni, bo przecież złożyliśmy protest. Dlatego listę z protestem skierowaliśmy też do starostwa.
- Na zebraniu 16 stycznia nikt nie był w stanie wytłumaczyć, dlaczego taki duży będzie koszt docieplenia bloków. Metr kwadratowy ocieplenia w naszym bloku ma kosztować 180 zł, a w innych blokach po 120 lub 150 zł. Uważamy, że docieplenie metra ściany czy stropodachu powinno być w takiej samej cenie. - kontynuuje pan Aleksander. - Nikt w ubiegłym roku nie spotkał się z nami i nie zapytał, czy w ogóle wyrażamy zgodę na ocieplanie poszczególnych bloków. Następnie przy uzyskaniu naszej zgody można było zlecić audyt i rozpocząć rozmowy o uzyskanie kredytu. To przecież my jesteśmy pracodawcami dla całego zarządu spółdzielni i oczekujemy normalnego traktowania. Teraz chcą nas postawić przed faktem dokonanym. Gdybyśmy się zgodzili na docieplenie, to co miesiąc zmuszeni bylibyśmy płacić czynsz większy o około 170 zł. Dla nas taka sytuacja jest nie do przyjęcia, gdyż obecne czynsze są i tak bardzo wysokie. Co miesiąc płacimy przecież zaliczki na fundusz remontowy. Przez ponad 25 lat wykonano nam tylko raz remont dachu i „pomalowano” klatki schodowe. Pytamy więc, gdzie są nasze pieniądze gromadzone przez tyle lat? To karygodne, by tak rozporządzano naszymi pieniędzmi. Robią nas po prostu w „balona”.
- W ubiegłym roku również zrobiono dach w naszym bloku przy Sikorskiego. Wykonana została obróbka blacharska. Jednak pomiędzy ścianą a blachą jest wolne miejsce około 5 cm. Więc w jaki sposób zostanie zmieszczona tam kilkunastocentymetrowa warstwa styropianu - mówi pan Tomasz. - W przypadku ocieplenia przecież trzeba będzie zrywać taką obórkę i zakładać nową. To jest marnotrawstwo naszych pieniędzy. Remont dachu i ocieplenia budynku można było przeprowadzić za jednym razem. Teraz byśmy musieli docieplić też ściany szczytowe w blokach. Dlaczego my musimy za to zapłacić, a bloki na Sadach, Tarasach zostały dawno temu ocieplone? My też chcemy, by te ściany docieplono wełną mineralną za darmo.
- Jeśli na takich zasadach jak nam zaproponowano spółdzielnia przystąpi do docieplenia bloków, to ostrzegamy, że firmy nie wpuścimy na plac budowy - mówi pani Danuta. - Jeśli prezes przyprowadzi majstrów, to weźmiemy kołki i ich pogonimy. Jesteśmy zdeterminowani, by bronić swoich praw i jak będzie trzeba, to pójdziemy z tym do sądu.
- Chcemy docieplenia bloków. Jednak pieniądze mają pochodzić z naszych funduszy remontowych. Oczywiście można podnieść fundusz o 30 lub 40 groszy od metra, ale nie zgodzimy się, by płacić dodatkowo po 150 - 180 zł miesięcznie - mówi pan Ryszard. - Nas na takie wydatki nie stać. Jesteśmy otwarci na kolejne spotkanie z zarządem spółdzielni, o ile będą przedstawione zupełnie inne warunki dociepleń naszych bloków. Obecne kategorycznie są nie do przyjęcia.
Trwa postępowanie
- Otrzymaliśmy ze strony spółdzielni wniosek o wydanie pozwolenia na docieplenie styropianem bloków przy ulicy Sikorskiego 7, 9, 11, 13 oraz Andersa 5 i 7A. Wpłynęły do nas też protesty mieszkańców z tych bloków - mówi Bogumiła Kazimierczak, naczelnik Wydziału Architektoniczno - Budowlanego w Starostwie Powiatowym w Siemiatyczach. - Dlatego zwróciliśmy się do spółdzielni mieszkaniowej o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Po otrzymaniu odpowiedzi podejmiemy decyzję w sprawie wydania pozwolenia.
Prezes spółdzielni czeka
- Na poszczególne bloki zostały opracowane audyty energetyczne, które są potrzebne, by w banku uzyskać kredyt z premią termomodernizacyjną. Jesteśmy na etapie przetargu na wykonanie dociepleń budynków na osiedlu „Tarasy”, „Górne” i przy Szpitalnej - wyjaśnia Jerzy Wawrentowicz, prezes SMLW w Siemiatyczach. - W momencie wybrania najkorzystniejszej oferty prześlemy mieszkańcom bloków informację o konkretnych kosztach na dany blok. Do pisma dołączymy deklaracje. Jeśli mieszkańcy bloku nie będą chcieli docieplenia, to takie prace nie będą wykonywane. Nie podpiszemy umowy z firmą budowlaną. Wówczas poinformujemy bank o rezygnacji z kredytu i zwrocie przyznanej premii termomodernizacyjnej. To będzie suwerenna decyzja mieszkańców danego bloku. Nikogo na siłę uszczęśliwiać nie będziemy.
Na dziś nie wiemy jaka jest opinia mieszkańców bloków na osiedlu „Tarasy II” oraz przy ulicy Szpitalnej, dotycząca termomodernizacji ich bloków. Szkoda, że na ten temat nie dyskutowano podczas ubiegłorocznego walnego zebrania sprawozdawczo wyborczego SMLW. Wówczas skupiono się głównie na wyborach członków do rady nadzorczej. Warto przypomnieć, że to rada ma funkcję kontrolną nad działalnością zarządu spółdzielni.
Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. MM









